Moja współpraca z wydawnictwem Pearlic.

19:26



Od dawna wiele osób pyta mnie jakim sposobem wydałam książkę oraz na jakich zasadach owe wydanie odbyło się. Uznałam, że opowieść o tym tutaj – na blogu - będzie doskonałym pomysłem! A więc... Trzy, dwa, jeden... Do dzieła!

Pearlic jest wydawnictwem wspierającym początkujących twórców. Firma obrała za cel wyjście naprzeciw reszcie wydawnictw i pogodzenia wartości na które składa się ten typ działalności, czyli jak sami piszą: jasne zasady, dobre wynagrodzenie dla autora, tanie i łatwo dostępne książki dla czytelników, brak wyłączności na utwór. Ich mottem przewodnim jest komfort i zadowolenie zarówno autorów jak i czytelników. I to są właśnie główne powody dla których postanowiłam podjąć się współpracy z tym, a nie innym wydawnictwem. W dzisiejszym poście postaram się opowiedzieć Wam wszystko od początku z pikantnymi szczegółami, jak cały proces przebiegał, a na samym końcu czeka Was miła niespodzianka.


Nasza współpraca zaczęła się jeszcze w tym roku, kiedy to wydawnictwo napisało do mnie z propozycją wydania mojej książki. Na pierwszy rzut oka uznałam to jako żart bądź pomyłkę, jednak rozmowa potoczyła się dalej, a ja uwierzyłam, że naprawdę opublikuję swoją opowieść w formie książki.
Wydawnictwo niczego mi nie zarzucało w porównaniu do kilku innych, z którymi się kontaktowałam. Jedyną rzeczą, którą musiałam zmienić były imiona oraz nazwiska bohaterów ze względu na prawa zespołu 5 seconds of summer. Nie miałam pozwolenia na użycie ich danych osobowych, ani wizerunku w celu wydania książki. To był ten drobny szczegół, a dlaczego drobny? Kontaktując się z innymi wydawnictwami dostawałam nakaz zmian imion, nazwisk, a także nazw miejsc w opowieści na polskie, co niestety nie wchodziło w grę ze względu na klimat jaki panował w „Cieniu”.
Na szczęście Pearlic nie szufladkuje, ani nie naciska, a daje autorowi swobodę, dzięki czemu nasza powieść po wydaniu nie jest nam obca. Jest w stu procentach taka, jaka była wcześniej.

DYSTRYBUCJA

Podpisując umowę z wydawnictwem oczywiście liczyłam się z brakiem dystrybucji do stacjonarnych księgarni. Owszem, chciałabym, aby moja książka była wszędzie, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że nie jestem Stephenem Kingiem czy Nicholasem Sparksem, a polskie realia są również inne. Niemniej jednak zgodziłam się na wydanie mojej książki w Pearlic, bo uważam, że skoro pojawiają się szanse, to trzeba je chwytać, a nie odrzucać na bok. Kolejne mogą się nie przytrafić.
I nie żałuję podjętej decyzji, ponieważ przeżyłam wspaniałą przygodę, wciąż zdobywam doświadczenie, a wiele ścieżek otwiera się przede mną. Jest mi ciepło na sercu widząc uśmiechy innych ludzi na wieść o moim sukcesie, a także czuję dumę, kiedy przyjmuję gratulację lub słyszę, że osiągnęłam coś niesamowitego. A wiele osób czasami aż nie wie co powiedzieć. I uwierzcie mi, jest to najlepsze uczucie, jakie może się przydarzyć utwierdzające mnie w przekonaniu, że naprawdę zrobiłam coś wielkiego.
Z publikowanego w sieci opowiadania… w książkę.
Mój wydawca nie kazał mi usuwać ze stron mojej opowieści. Nie naciskał na mnie, gdy chciałam zatrzymać ją w sieci. Tutaj zaczynałam, więc chciałam, aby moje początki cały czas były ze mną, a wydawnictwo szanowało moje zdanie. Wiele wydawnictw na pewno poprosiłoby o skasowanie, jednak Pearlic nie zaznaczyło tego, ani w umowie, ani poza nią, co oceniam na plus.

KWESTIA FINANSOWA

Zapewne wiele osób zastanawia się, w jaki sposób wydać książkę bez wkładania w ten rozwój zbyt wielkiej sumy. Nie czuję potrzeby mówienia o swoich zarobkach, ale nie mam nic przeciwko, aby odpowiedzieć na ważne pytania, które Was nurtują i są związane z kwestią finansową w przypadku wydania książek. Postanowiłam więc poruszyć również i ten temat, gdyż nie uważam go za żadną tajemnicę. Każde wydawnictwo ma inne warunki i różne propozycje, które składa tuż po wyrażeniu chęci wydania opowieści. To Ty możesz w pełni finansować wydanie, może to zrobić wydawnictwo, może to zostać podzielone itd. Jest mnóstwo możliwości. Jeżeli chodzi o mnie, nie śpię na pieniądzach, więc można rozumieć to tak, że nie jestem w stanie wyłożyć dużej sumy, aby zrealizować wydanie. Z tego powodu też jej nie wykładałam. Wydawnictwo finansowało wydanie, a pieniądze zwracały się w trakcie sprzedaży. Całkiem logiczne, nieprawdaż? Od kwoty otrzymanej po wydaniu zostały odjęte koszty druku oraz wydania. Nie otrzymałam „kokosów”, jednak od samego początku zależało mi na wydanej książce, a nie zysku z jej sprzedaży.

KONTAKT

Komunikowałam się z moim wydawcą na samym początku mailowo, omawiając dokładnie krok po kroku proces wydania książki. Nie ukrywam, że byłam kompletnie zielona w tym temacie i potrzebowałam szczegółów, które oczywiście otrzymałam. Nie czekałam długo na wiadomości zwrotne, maksymalnie dzień. Każdy detal omawiany był z wyprzedzeniem czasowym, aby nic nie zostało robione w późniejszym czasie przed samym wydaniem. Nic nie działo się poza moją wiedzą i bez mojej zgody. Tak jak pisałam wyżej, wydawnictwo Pearlic szanowało moje decyzje i nie ograniczało mnie pod żadnym względem.
Pomiędzy procesem tworzenia "Cienia" jako książki, komunikacja pomiędzy mną, a wydawnictwem Pearlic przeniosła się na portal Facebook, co może niektórych zdziwić, bo "jak to możliwe, żeby poprzez Facebooka dogadywać tak istotne rzeczy?!" ale muszę przyznać, że ten rodzaj kontaktu jest dla mnie naprawdę wygodny ze względu na bycie dostępną 24/h, a relacje pomiędzy mną a wydawcą nie są aż tak oficjalne, dzięki czemu czuję większy komfort i mogę utrzymywać stały kontakt.
Umowy były doręczane listownie, gdyż siedziba wydawnictwa znajduje się w Redzie natomiast ja sama mieszkam w Warszawie. Aczkolwiek odległość nie przeszkodziła mi w późniejszym spotkaniu z wydawcą, dopięcia formalności na ostatni guzik i podpisania pierwszych egzemplarzy książek. 

MOŻLIWOŚCI

Poza standardową możliwością wydania książki, wydawnictwo Pearlic prowadzi tzw. Półkę, dzięki której to czytelnicy autora mogą zadecydować, czy jego powieść powinna zostać wydana. Jeżeli tak, wystarczy wesprzeć autora finansowo, a określona liczba sztuk twórczości pójdzie do druku i znajdzie się w księgarni wydawnictwa. To świetna alternatywa, jeżeli ktoś dostanie odmowę przy klasycznym wydaniu. Więcej na temat projektu "PÓŁKA" możecie przeczytać tutaj.

Myślę, że śmiało mogę polecić młodym przyszłym autorom wydawanie woich opowieści w wydawnictwie Pearlic. Uważam, że byłby to dla Was dobry start i możliwość pokazania się światu.



Tak jak na początku pisałam… czas na małą niespodziankę.
Wraz z wydawnictwem Pearlic ogłaszamy KONKURS w którym do wygrania jest moja książka „Cień” – wydanie I. Aby zdobyć moją opowieść wystarczy spełnić wszystkie wymagania, jakie opisane zostały poniżej.
  •       Dodaj bloga TRZYKROPKINIENAWIŚCI do obserwowanych (zakładka na dole strony, środkowa). W komentarzu napisz nazwę pod jaką obserwujesz bloga.
  •       Należy polubić stronę TRZYKROPKINIENAWIŚCI na facebooku > KLIK oraz wydawnictwo Pearlic > KLIK (W komentarzu napisz dane, pod jakimi obserwujesz bloga/ jeżeli nie chcesz ich ujawniać, wyślij dane na mail pklecz@op.pl dopisując które zgłoszenie z komentarzy jest Twoje lub przesyłając pełne zgłoszenie)
  •       Udostępnij banner konkursowy na blogu, google+ lub facebooku.



  •        ZADANIE KONKURSOWE - Dokończ zdanie: Książka „Cień” podoba mi się, ponieważ…. (min. 100 słów, max 200-300 słów)
  •        W komentarzu podaj swój e-mail, ponieważ w ten sposób skontaktuję się ze zwycięzcą.
  •        Konkurs trwa do 16 grudnia do godziny 22:00
  •        Zwycięży osoba, która spełni wszystkie warunki i poda najlepszą odpowiedź.
  • Zgłoszenia wysyłamy w komentarzu POD TYM POSTEM.

Wzór zgłoszenia:
Zgłaszam się, zaobserwowałam bloga jako: nazwa
Polubiłam stronę TKN jako: imię, nazwisko
Banner konkursowy wkleiłam na: LINK
Mój e-mail to:

ZADANIE KONKURSOWE: Książka „Cień” podoba mi się, ponieważ… (Twoja odpowiedź)




8 komentarzy:

  1. Zgłaszam się, zaobserwowałam bloga jako: paulinakach
    Polubiłam stronę TKN jako: Paulina Kachniarz
    Banner konkursowy wkleiłam na: https://plus.google.com/103809800395585346985/posts/6UV1j7hM891
    Mój e-mail to: paulinakach@gmail.com

    ZADANIE KONKURSOWE: Książka "Cień" podoba mi się, ponieważ opowiada o nietuzinkowej historii, która porusza serce każdego, nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Jest starannie dopracowana i doceniam wkład autorki w tworzenie tej historii. Z początku "Cień" miał być dla mnie tylko kolejnym fanfikiem przeczytanym na Wattpadzie, ale z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej zagłębiałam się w tajniki tej historii. W "Cieniu" znajdzie się coś dla każdego: odrobinę akcji, wzrastające napięcie, wątek miłosny. Książka ta była dla mnie jedną wielką zagadką, głowiłam się nad wszystkim. Czasem wieczorem po dodaniu przez Paulinę rozdziału długo nie mogłam zasnąć, bo w głowie miałam mętlik. "Cień" budzi we mnie pozytywne odczucia, opisy są rozbudowane, akcja dokładnie przemyślana. Nie pojawiało się za wiele błędów merytorycznych, na które zawsze zwracam uwagę. Kiedy czytasz "Cienia" to nigdy nie masz stu procentowej pewności, kto jest tym dobrym, a kto złym. Jestem też pod wrażeniem cierpliwości autorki do nachalnych czytelników. Zżyłam się z "Cieniem" i jego głównymi bohaterami, którzy są świetnie wykreowani i pokazują, że mimo naszych wewnętrznych demonów powinniśmy jakoś sobie z nimi radzić. Nie wyobrażam sobie nie móc wrócić w przyszłości do tak poruszającej powieści, która dała mi w niektórych momentach wiele do myślenia, dlatego też po cichu liczę na wygraną. Na "Cieniu" wzoruję się i ja — dążę do tego, by opisywać wszystko w dokładny, ale ciekawy sposób. Zawsze będę wielką fanką tej historii, bo dzięki niej przeniosłam się choć na krótki moment do innego świata!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłaszam się, zaobserwowałam bloga jako: Nathalee xxx
    Polubiłam stronę TKN jako: Natalia Szutko
    Banner udostępniony na: https://plus.google.com/106353637268685487627/posts/1VL6RNRMjmV
    Mój e-mail to: horan06913@gmail.com
    ZADANIE KONKURSOWE: Książka „Cień” podoba mi się, ponieważ… och, jest to temat rzeka!
    Zacznijmy od tego, że zanim Cień został książką, był moim pierwszym fanfiction o 5SOS. Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo wciągnęłaś mnie w historię Ashtona i Caitlin! Opowiadanie odbiega od reszty w każdym słowie, zdaniu. Nie ma w nim ani krzty typowych, pospolitych sytuacji czy dialogów. A nawet jeśli są, to nadrabiasz to genialnymi opisami.
    Całość nie mówi o złym chłopcu i dobrej dziewczynie, których łączy miłość, a o walce dobra i zła wewnątrz młodego mężczyzny, który zgubił się szukając siebie. Ta książka jest w stanie pokazać nam nie tylko poświęcenie dla przyjaciół, ale również troskę o osoby, które cierpią z naszego powodu, wewnętrzną walkę między obroną bliskich, a własnym bezpieczeństwem oraz to, że nasze wybory to naczynia połączone i kiedyś nawet głupota wpłynie na nasze życie. Opowiadanie wpłynęło na mnie niezwykle pozytywnie i jestem ci za nie niezwykle wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się, zaobserwowałam bloga jako: Julia G.
    Polubiłam stronę TKN jako: Julia Głodzik
    Banner konkursowy wkleiłam na: https://plus.google.com/108297709343772740833/posts/gq3gowQof8p
    Mój e-mail to: byjuliett067@gmail.com

    ZADANIE KONKURSOWE: ZADANIE KONKURSOWE: Książka „Cień” podoba mi się, ponieważ opowiada wyjątkową, jedyną historię, która bardzo wciąga, daje do myślenia, pomaga zrozumieć wiele rzeczy. Nie jestem 5SOSFam i nie byłam, mimo to opowiadanie wciągnęło mnie całkowicie. Zaczynałam czytać niechętnie, jakby trochę przez to, że nie miałam co czytać. Jednak po kilku dniach żałowałam, że jestem coraz bliżej końca. Z każdym rozdziałem jeszcze bardziej wczytywałam się w historię Ashtona i Caitlin, starałam się zrozumieć powody ich zachowań, zrozumieć ich myśli. Mimo wszystko Twoja historia na prawdę wiele mnie nauczyła. Pokazała wartości, z których nie zdawałam sobie wcześniej sprawy. To opowiadanie znaczy dużo zapewne nie tylko dla mnie. Dla wszystkich, którzy chociaż w najmniejszym stopniu utożsamiało się z postaciami, z sytuacją, z fabułą... Nie żałuję żadnej uronionej łzy, ani jednego lekcji, w trakcie której czytałam twoje rozdziały, ani jednej przerwy w szkole, w trakcie której zastanawiałam się nad losem bohaterów. W mojej głowie pojawiało się mnóstwo różnych scenariuszy. Wiedziałam, że wszystko ma głębiej ukryty sens, starałam się do niego dotrzeć, zrozumieć. Nie zawsze mi się to udawało, ale zawsze się starałam. Czytając każdy rozdział nabierałam pewności, jak trudna bywa walka ze złem, jak trudno je przezwyciężyć, jak wiele może znaczyć obecność niektórych osób, jak ważna jest walka w imię przyjaźni i miłości. Ashton poświęcał się dla Caitlin, starał się robić wszystko dla jej dobra. Oboje przeszli długą drogę, którą tak nagle przerwano. Nic nie działo się bez przyczyny, wszystko miało swój jedyny, ukryty sens. W głębi duszy każdy z nas ma choć odrobinę zła, ale to od ludzi zależy, czy z nim walczą. Niektórzy złem walczą w imię dobra. Po wielu próbach, wielu godzinach, być może dniach zdałam sobie sprawę, jak bardzo przywiązałam się do „Cienia”. Nie żałuję, że zaczęłam czytać tą historię, która całkowicie mnie wciągnęła i której oddałam się bez reszty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgłaszam się,zaobserwowałam bloga jako : Caroline x
    Polubiłam stronę TKN i Pearlic jako : Karolina Ziembicka
    Banner konkursowy wkleiłam na:https://plus.google.com/u/0/106358784621257260917/posts/RPo5BfZDShZ
    Mój adres email to : Caroline2000pl@gmail.com
    ZADANIE KONKURSOWE: Książka „Cień” podoba mi się, ponieważ jest czymś zupełnie innym, wzbudzającym w czytelniku niesamowite emocje. Chociaż sama książka ma dość popularną na ten okres tematykę, to wyraża coś zupełnie innego, jak wspaniale budującą się relacje, pomiędzy osobami z dwóch zupełnie innych światów. Nie jest to takie typowe zakochanie się od pierwszego wejrzenia, ale coś na no trzeba zapracować swoimi czynami i przeżyciami. Bohaterowie o dwóch zupełnie innych charakterach, dzięki wspólnym sytuacją, wspólnym rozwiązywaniu problemów odnajdują w sobie takie cechy, które się uzupełniają i których sami nie posiadają. Można obserwować rodzące się uczucie od samych podstaw, a nie po prostu bum i postacie zakochują się w sobie. Książka też przedstawia realia prawdziwego życia, gdzie nie wszystko jest sprawiedliwe, a dobro zawsze zwycięża nad złem. Nie kończy się tak zwyczajnym Happy Endem, nakłania do głębszych refleksji nad życiem. Pokazuje także oddanie innych osób i to ile w stanie są poświęcić za najbliższe im osoby, co jest niesamowicie piękne i sprawia, że samemu ma się ochotę znaleźć tak oddanych przyjaciół. Postacie nie są wyidealizowanie i mają więcej wad niż zalet, a to czyni je uniwersalnymi, a przede wszystkim prawdziwymi. Książka wzbudza na prawdę skrajne emocję od szczęścia po nienawiść. I właśnie dla tego jest taka wspaniała, bo oto przecież w tym wszystkim chodzi. O wzbudzenie emocji. A autorce doskonale to wychodzi. Dla tego „Cień” jest książką godną polecenia i przeczytania, ponieważ w swojej prostocie ofiaruje nam coś niezwykłego, skłania do przemyśleń i określenia sobie prawdziwych wartości życiowych, jakich w życiu powinniśmy szukać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgłaszam się do zaobserwowania bloga jako: happy llama
    Polubiłam stronę TKN i Pearlic jako: Ola Bambino Głodzik
    Banner konkursowy wkleiłam na: https://plus.google.com/106509135753580569846/posts/Wqs1nF92aGq
    Mój adres email to : lenehanqueen@gmail.com

    ZADANIE KONKURSOWE: Książka „Cień” podoba mi się, ponieważ ma "to coś" czego zawsze szukałam i w książkach i w ff-ach. Nietypowa fabuła sama w sobie przyciąga i jest to opowieść, która wciąga od pierwszej strony. Przed przeczytaniem "Cień" jako fanfiction nie byłam zbyt wielką 5SOSFam, owszem lubiłam ich, ale to nie było jeszcze to na co mnie było stać. Po tym, kiedy dzięki temu jak to napisałaś można wyobrazić sobie te wszystkie wydarzenia z Ashtonem w roli głównej zakochałam się w nich na dobre. Dzięki temu już tak dość długo jestem w fandomie i nie chcę z niego odejść. Ale wracając... Z każdym słowem można było zagłębiać się w historię, którą opisywałaś. Kiedy ktoś już przeczytał chociażby jeden rozdział chciał i potrzebował więcej, bo to "Cień" strasznie zaciekawia. Nigdy nie czytałam czegoś podobnego i chyba sądzę, że żadne inne nie przebije tych uczuć, które towarzyszyły przy czytaniu. To co tu piszę jest strasznie banalne, ale to wszystko co wyżej napisałam jest prawdą. Niesamowita opowieść, u której nie zaczyna i nie kończy od razu na miłości, tylko pozwala nam poznać "drogę" tego uczucia, którą obdarzyli siebie bohaterzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgłaszam się,zaobserwowałem bloga jako: a_rafalowicz
    Polubiłam stronę TKN jako: Agata RafaŁowicz
    Baner konkursowy wkleiłam na : https://plus.google.com/106742079702877364200/posts/5wVVm2hdzqQ
    Mój e-mail to: agata200211@WP.pl

    Książka "Cień" podoba mi się, ponieważ jest jedną z historii, które podbijają mi serce. Większość z nas zna uczucie,przy którym łomocze ci serce, a ty wiesz, że to będzie naprawdę dobra powieść. Tak było i tym razem. Podoba mi się czarny humor Cienia i to jak akcja nieobliczanie się zmienia. No w końcu kto z nas nie chciałby przeżyć takiej, a szczególnie takiej historii gdzie Irwin gra główną rolę? Do tego rozmowy Cait i Asha są niezwykle śmieszne, a to sprawia, że można się uzależnić jak nic, od razu pytając co będzie dalej. Na początku zastanawiałam się co w tej historii jest tak niesamowitego? Jednak to co zobaczyłam przerosło moje oczekiwania i znowu sobie pomyślałam, że zostawiam wszystko, żeby czytać Cienia. Uzależniłam się i teraz smutna czekam na kolejny rozdział. Zawsze zastanawiałam się czy to jest plus czy raczej minus takich książek. Zresztą kto nie wyobrażał sobie, że jest się zakochanym, no ale nie każdy może sobie pozwolić na nieskomplikowaną miłość, a to sami widzimy w tej książce. Jest taki jeden cytat, który pewnie mnie będzie prześladowań do śmierci + trzy dni dla pewności, że tak się stało. Na koniec mogę powiedzieć, że to magia słów, która mnie zabija od środka przez tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się, zaobserwowałam bloga jako: Lusieeek
    Polubiłam stronę TKN jako: Wiki Prochal
    Banner udostępniony na: https://plus.google.com/u/0/105229358301957139564/posts/Fb2URVbjT5T
    Mój e-mail to: jestemizyje@gmail.com
    ZADANIE KONKURSOWE: Książka „Cień” podoba mi się, ponieważ… przede wszystkim jest ona po prostu papierową wersją jednego z pierwszych przeczytanych przeze mnie fanfictions, a w ogóle pierwszym z chłopcami z 5 Seconds Of Summer. Nadal pamiętam, jakby to było całkiem niedawno, gdy trafiłam na stronę tego opowiadania, które wtedy zaledwie miało 7 opublikowanych rozdziałów. Aktualnie ma ich już ponad 90, całkiem niezły postęp, prawda? Jednak bardzo dużo zależy również od autorki – jej wytrwałości i chęci. Tego Pepe nie brakowało, co również poskutkowało w książce. Lecz wracając, dlaczego mi się podoba? Przede wszystkim ubóstwiam styl pisania Pepe, który z czasem stawał się coraz lepszy – wiadomo, szkoła średnia, a potem studia robią swoje. Rozbudowane dialogi, w dodatku przemyślane i wnoszące cokolwiek (czyt. całkiem sporo) do całości, czego brak aktualnie wielu fanfictions – tak więc w tym wypadku „odmienność” tego opowiadania to jak najbardziej pozytywne wyróżnienie. Prócz tego dokładne, długie i szczegółowe opisy miejsc, sytuacji czy osób pozwalają na „wczucie” się w akcję, poczucie, jakby się stało obok i wszystko obserwowało, w dodatku dodaje to nieco dreszczyku emocji jeśli chodzi o wizje morderstw. Kolejną sprawą są bohaterowie, szczególni Ci z 5sos, którzy dla niektórych fangirls w zupełności wystarczają. Ja mam jednak nieco wyższe wymagania, które „Cień” tak czy siak spełnia. Czytając opowiadanie (w domyśle również i książkę) ciężko było mi się od niego oderwać, z niecierpliwością czekałam na nowe rozdziały, chcąc znać dalszy ciąg historii (często nie mogąc przez to spać), która początkowo wcale nie wydawała się być historią miłosną między Caitlin i jej prześladowcą, a jednak, życie jest pełne niespodzianek, nieprawdaż? Zaskakujące zwroty akcji – ponieważ przynajmniej ja nie spodziewałam się śmierci Ashtona), coraz to nowe tajemnice do odkrycia, złożone charaktery bohaterów – wszystko to działa na korzyść Pepe. Tak więc czy w ogóle jest jakiś sposób, by „Cienia” nie polubić?

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.